sobota, 23 listopada 2013

17 A gdzie mały ?

-Gdzie jest mały- zapytała Kinga wchodząc do pokoju naszego syna 
-U Marcelo
-Ale miał go nam przywieź 
-Ale nie przywiezie, pakuj się 
-Słucham? Ronaldo czyś Ty zwariował? Gdzie jest nasze dziecko?
-Mówiłem, jest u Marcelo. Zostanie tam 3 dni, a my wyjeżdżamy na mały weekend 
-Ty chyba żartujesz?
-Nie- podszedłem do żony i chwyciłem ją w pasie- Ostatnie pół roku kręci się wokół Vasco, mamy trzy dni dla siebie, chcę spędzić ten czas z żoną. W poniedziałek wieczorem przyjedziemy po małego i polecimy w trójkę na wakacje   
-Dobrze, zgadzam się
Szybko się spakowaliśmy i szykowaliśmy do wyjścia. Marcelo punktualnie przyjechał po walizkę małego z góry nadmienię, że upominał się o te cholerne spodnie, więc musiałem wrócić się na górę i dać ciuch o który prosił przyjaciel. Kiedy odjechał ja zaniosłem walizki do samochodu i wraz z żoną pojechaliśmy do naszego domku. Jechaliśmy prawie 3 godziny. W końcu dotarliśmy do miasta Tauste. Postanowiliśmy od razu się położyć, bo było coś około godziny 03,20. Wstałem i poszedłem zrobić żonie śniadanie. Skoczyłem szybko jeszcze do kwiaciarni po kwiaty dla niej i szybko wróciłem do domu. Kiedy szedłem po schodach usłyszałem jak dzwoni jej telefon, a ona go odbiera i mówi
-Niestety pani Kinga wyjechała i nie wiadomo kiedy wróci. Proszę zadzwonić za dwa tygodnie wtedy powinna już wrócić z rodziną z wakacji. Do widzenia.
-Dzień dobry -przywitałem się z żoną i podałem jej tacę z śniadaniem i pognałem po kwiaty, które zostały w przedpokoju 
-Ojej, kochanie :)
-Proszę bardzo -wręczyłem bukiet czerwonych róż żonie, ona tylko się uśmiechnęła 
-Dawno mnie tak nie rozpieszczałeś 
-Bo byłem głupi- wszedłem na łóżko i pocałowałem żonę 
-Kocham cię 
-Ja ciebie też. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie 
-Ja też. Nie chcę was stracić. Dziękuję Bogu za każdy dzień przy twoim boku 
-A ja dziękuję, za to, że stanęłaś na mojej drodze i dałaś mi syna 
-Bez ciebie nic bym nie zrobiła 
-Kocham cię-powiedziałem i usiadłem obok małżonki 
Kiedy skończyła jeść odstawiła tacę na szafkę i usiadła mi na brzuchu 
-Muszę ci się odwdzięczyć za pyszne śniadanko co wybierasz. Obiad czy masaż ?
-Ma
-Obiad wiedziałam-wzięła stanęła w futrynach drzwi i się uśmiechnęła zalotnie moja mina przypominała dziecko, któremu właśnie ktoś zabrał lizaka 
-Ja chciałem masaż :(
-Słucham? Nie chcesz nic? Ooo Kochanie jaki Ty wspaniały jesteś :) 
Moja żona ubrała się w strój kąpielowy i poszła do ogrodu się poopalać 
Poszedłem za nią i jak zobaczyłem to uświadomiłem sobie, że jestem cholernym szczęściarzem. Mam zajebistą żonę, cudownego syna, przyjaciół na których zawsze mogę liczyć, sławę niee to nie jest fajne czasami, ale mam cholerne szczęście :)
-Co tak patrzysz?-zapytała Kinga, a ja nie wiedziałem co jej odpowiedzieć 
-Tak patrzę na moją cudowną żonę :)
-Wziąłeś aparat?
-Oczywiście. 
Poszedłem do domu i szukałem aparatu. Wziąłem wyciągnąłem z torby zmieniłem obiektyw i poszedłem na dwór zrobić żonie kilka fot
-Cristiano chodź zrobimy sobie razem
-Okej 
Wieczorem Cristiano siedział przed komputerem i dodawał zdjęcia z wakacji 
Oto jedno z nich 
Nie chciałem mu zrobić zdjęcia to powiedział, że sam sobie zrobi i widać wyszło idealnie 
-Kochanie,-zaczęłam męża masować a on zamknął oczy i zaczął mruczeć 
-Idziemy spać ?
-Dobrze, tylko zadzwonię do Marcelo
-Dobrze-poszłam do sypialni i miałam małą niespodziankę dla męża 
-Jestem już- Kinga już śpi :( Kurdę jak sexownie wygląda, pewnie zasnęła jak na mnie czekała, cholera dlaczego ja tak długo rozmawiałem z tym Baranem -,- No nic przecież jej nie obudzę. Położyłem się obok i chwilę później spałem jak zabity 
Następne dwa dni minęły nam w dość napiętej atmosferze. Kinga się do mnie nie odzywała, a ja w każdej wolnej chwili dzwoniłem do Marcelo. W pewnym momencie nie wytrzymał i mnie zjechał 
-Cholerny piłkarzu nie wytrzymuję z tobą! Wyłączam telefon i nie odbiorę domowego, masz spędzić z żoną ostatnie wolne godziny. Po chuj ja się staram i zajmuję twoim dzieckiem? Aby odbierać telefony od ciebie? Kinga cię jeszcze nie zjebała? Bo ja bym tak zrobił. Na razie
-On zwariował-powiedziałem do telefonu 
-A może to Ty zwariowałeś? Ciągle tylko do niego dzwonisz i go wkurwiasz- krzyknęła Kinga i poszła do sypialni się pakować. Mieliśmy jechać dopiero w nocy lecz ona chciała jechać już po południu. W Madrycie byliśmy po godzinie 16 od razu pojechaliśmy po naszego syna. Jak go zobaczyłem to aż łezka w oku się zakręciła. 
-Chodź do tatusia, jak ja się za tobą stęskniłem skarbie ;**
Zajechaliśmy do domu i przepakowaliśmy walizki. Jutro lecimy na wakacje na tydzień do Polski. 
-Masz spakowane wszystko na jutro?-zapytała mnie żona
-Tak kochanie. Możemy porozmawiać ?-zapytałem i chciałam ją przeprosić 
-O czym?
-Proszę nie kłóćmy się. Kocham cię, ale jakoś nie umiem wytrzymać bez naszego synka. Za bardzo was obu kocham, aby spędzać dnie osobno
-Też cię kocham, ale wyluzuj. Kto jak kto, ale Marcelo, Iker czy inny z królewskich nie zrobiłby małemu krzywdy 
_______________________________
W następnym rozdziale
4 Tygodnie później;
-Praca Kingi
-Kłótnie 
-Wyjazd 
-KONIEC MAŁŻEŃSTWA 

piątek, 22 listopada 2013

16 Zlot w restauracji !!

-Kto to był?-zapytał jeden z zebranych w gabinecie trenera 
-Żona jednego z piłkarzy
-Ma temperament i cholernie odważna-powiedział drugi mężczyzna 
-Myślisz?-zapytał pierwszy 
-Odważyła się tu przyjść powiedzieć, że jej się to nie podoba i co najważniejsze nie zważała na to, że Perez ma zebranie. Właśnie takiej osoby szukamy. Młodej i z temperamentem -powiedział mężczyzna 
-I Pani Aveiro się nadaje?-zapytał Perez 
-Jest wręcz idealna. Podaj mi jej numer. Zadzwonię do niej po tych "jej" wakacjach 
-A myślałem, że to ja wywróciłem ten klub do góry nogami-Powiedział Perez i podał numer Cristiano, bo jego żony nie posiadał 

**
-Jak namówiłaś na to prezesa ?-zapytał Cristiano podczas gdy ja grałam sobie na jego telefonie.
-Zrobiłam mu striptiz i się zgodził
-KINGA!!
-Nie drzyj się, głucha nie jestem...szlak Przez ciebie przegrałam 
-Coś Ty robiła w tym gabinecie!?
-Jakieś zebranie miał. Siedzieli ci ludkowie i się gapili na mnie jak na cyborga, ale mamy wakacje więc siedź cicho kochanie :**
-Ale ja chcę wiedzieć wszystko coś Ty tam robiła!
-Weszłam i zaczęłam jechać po Perezie, że robi za idiotę, bo najpierw skraca wakacje, a teraz całkiem je odwołuje
-Jak nic stracę pracę -powiedział mężczyzna i podrapał się po głowie
-Najwyżej przejdziesz do Manchesteru -powiedziałam i się uśmiechnęłam
-Bardzo śmieszne. Dokąd jedziemy?
-Najpierw coś zjeść, a potem do domu :)
-Dobrze- powiedział piłkarz przygryzł dolną wargę i ruszył z świateł w stronę restauracji
Zajechaliśmy pod jakąś tam restaurację i jak się okazało był tam jakiś zlot fanów Realu Madryt, jak weszliśmy do środka to ktoś krzyknął
-Cholera ja nie wiedziałem, że uda ci się załatwić jakiegoś piłkarza Mietek-krzyknął do jakiegoś mężczyzny, a my staliśmy w bez ruchu. Zastanawialiśmy się czy uciekać czy może zostać. Chcieliśmy wybrać tą pierwszą opcję, ale podbiegli do nas i prosili autografy
-Chwila, chwila spokojnie. Ja tu dziś jestem prywatnie i nie mam nic wspólnego z waszym zjazdem. Podpiszę każdemu kartkę czy coś i uciekam, gdyż muszę za 20 minut odebrać dziecko od przyjaciela
Cristiano jak najszybciej podpisywał te kartki, nawet nie zważał na to, że każdy miał coś innego na kartce. Niektórzy "Cris" inni " Ronaldo" jeszcze inni "Cristiano", a już całkiem wybitni mieli "Cristiano Ronaldo"
Akurat kiedy podpisywał ostatnią kartkę podeszła do mnie kelnerka i wręczyła jedzenie na wynos, które wcześniej zamówiłam.
Kiedy dostaliśmy się do samochodu odetchnęliśmy z ulgą. Mąż szybko zajechał do domu i położył się na kanapie twarzą do poduszki. Ściągnęłam niewygodne szpilki i usiadłam na nim
-Ała-powiedział piłkarz, a ja się zaśmiałam
-Wiem, jestem gruba
-Nie, ale siadła na pasku i mi się wbija -powiedział piłkarz i podniósł głowę kiedy usłyszał, że coś otwieram
-Co to masz?
-Jedzenie? Jechaliśmy do restauracji i mielibyśmy nic nie kupić?
-A ja?
-Mogłeś sobie coś zamówić
-Kochanie-pisnął piłkarz
-Pod stołem w reklamówce
-Chłopak próbował sięgnąć po to ręką, ale mu się nie udało.
-Kochanie możesz ze mnie zejść ?
-A czy ja na tobie jestem?-zażartowałam i stanęłam na nogi
Po obiado-kolacji poszliśmy na górę się położyć.
-Jejku ale fajnie-powiedziałam do męża
-A mi się nie podoba. Wolę jak mały jest w domu
-Przecież jest z Marcelo, on go kocha jak własnego syna
-Ale to jest mój syn i wolę jak spędza czas ze mną-powiedział naburmuszony piłkarz
-A z żoną nie lubisz spędzać czasu ?
-A to zależy w jakiej formie-powiedział piłkarz i zbliżył usta do moich. Po chwili  całowania daliśmy ponieść się namiętności. Nawet nie zauważyliśmy, a się ściemniło. Leżeliśmy na łóżku wtuleni kiedy usłyszeliśmy warkot silnika. Cristiano jak oparzony pobiegł do drzwi.
-No cześć, przyjechałem wam powiedzieć
-Gdzie masz moje dziecko?-zapytał Cris zaglądając do samochodu gdzie był pusty fotelik
-No właśnie próbuję ci wytłumaczyć
-Cholera ja cię zabiję!-powiedział wściekły Portugalczyk
-Spokojnie nic mu nie jest-bronił się Marcelo
-W takim razie gdzie on jest?!!
-U mnie śpi. Jak wstanie to zadzwonię do ciebie i go przywiozę
-Miałeś tu być o 21
-No i jestem, miałem dziecko budzić ?
-A spróbuj go kurwa obudzić to nogi z tyłka powyrywane -powiedziałem do przyjaciela
-Kiedyś tak wariowałeś na punkcie Kingi, a teraz syna
-Przywieź go rano jak nie wstanie
-Dobra, tylko Vasco kazał przekazać, że nie chce już braciszka-zaśmiał  się piłkarz i pobiegł do samochodu, a Cristiano walnął jego wóz swoim klapkiem
-Frajer-krzyknął do kolegi- Auto mi jeszcze porysujesz!
Ronaldo wziął drugiego lacza i rzucił w samochód
Marcelo otworzył drzwi i wziął jego klapki
-Dzięki za buty, nie muszę kupować i z adidasa, ale ja mam dziś szczęście hehe
-Ty mi dziecko oddaj, a nie buty kradniesz
-Nie kradnę tylko biorę. Wyrzuciłeś je, więc są moje-piłkarz pokazał język przyjacielowi i odjechał samochodem
Wracając do domu uświadomiłem sobie, że naprawdę straciłem głowę dla syna i tym samym zaniedbuję żonę.
-Cholera muszę z tym coś zrobić. - Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Marcelo
-Czego? Masz jeszcze gacie na zbyciu?>
-Co Ty pieprzysz ?
-Potrzebuję dresów, a po co mam kupować jak Ty lubisz rzucać garderobą :)
-Marcelo, mam dla ciebie prośbę
-Dawaj
-Potrzebuję 3 dni
-A co ja Bóg? Jak potrzebujesz to urlop bierz
-Nie chodzi o to
-Wysłowić się nie umiesz? Mów o co chodzi
-Możesz zaopiekować się Vasco te 3 dni? Zadzwoniłbym do Ikera, ale jak Ty już się wczułeś to wiesz
-Podjadę tam za godzinę spakuj pieluchy i potrzebne ubranka, kosmetyki i całą resztę
-Kocham cię bracie
-W zamian chcę twoje szare spodnie z nike
-Czy Ty możesz zrobić coś bezinteresownie?
-Mogę
-No :)
-Ale nie chcę :) Szare dresy pamiętaj :))
_______________________________________________________
Przepraszam, że tak długo. Jutro długi rozdział w rekompensatę :))

sobota, 16 listopada 2013

15 Rozmowa z Perezem

-Kinga proszę cię nie zostawiaj mnie-poprosił piłkarz
-A nasze wakacje?
-Porozmawiam z Perezem -,-
-Na to liczyłam :) Bałam się, że nie przyjedziesz tu 
-Wtedy wyjechałabyś z naszym synem 
-Bez biletu?
-Słucha?-zaśmiał się chłopak
-W ciągu 10 minut kupiłabym bilet do Polski? Musiałam cię trochę postraszyć
-Kocham cię -powiedział mężczyzna i przytulił żonę
-Popatrz Vasco jak tatuś kocha mamusię -powiedział Marcelo trzymający naszego syna 
-Nieźle mnie przestraszyłaś, nie rób tak nigdy więcej 
-Następnym razem faktycznie kupię bilety :)
-Kinga-powiedział ze wściekłą miną lecz zaraz się zaśmiał 
-Nie chcę aby mały nie wiedział jak wygląda tata, na weekendy cię nie ma, w tygodniu szybko wyjeżdżasz późno wracasz nie chcę tak.
-Aby osiągnąć sukces muszę na niego ciężko pracować 
-Ale dlaczego naszym kosztem?
-Możemy jechać do domu?-zapytałem 
-Nie dopóki mi nie odpowiesz na pytanie nigdzie się nie ruszasz
-Marcelo idź z małym do samochodu, bo paparazzi się zbierają- Faktycznie nawet nie zauważyłam, a już stado fotografów cykało nam zdjęcia 
-Pogadamy w domu?-zapytałam mąż tylko przytaknął i poszliśmy do samochodu
Na parkingu nie było śladu po Marcelo 
-Zwinął nam dziecko i zażąda okupu? -zapytałam męża
-Jeśli tak to własnymi rękami go zamorduję- mężczyzna wyciągnął telefon i wykonał telefon do przyjaciela 
*Marcelo słucham 
-Gdzie Ty do cholery jesteś ?
*Jak To gdzie?  W samochodzie, razem z waszym synem doszliśmy do wniosku, że dajemy wam dzień dla siebie
-Ty czegoś się naćpałeś?
*Kurwa masz chatę wolną i szalej! Ja młodego odwiozę wam o 21 nie martw się porzucę go żonie 
-Ty jesteś chory 
*Zero podziękowań, kompletnie nic
-Dobra dawaj telefon-powiedziałam i wyrwałam aparat mężowi- Marcelo gdzie jest moje dziecko?
*Macie dzień dla siebie o 21 wam go odwiozę pa
-Rozłączył się 
-To jedziemy do domu i mamy jakieś 5 godzin dla siebie -wyszczerzył się Portugalczyk 
-O o nie jedziemy na stadion 
-Po co? Przed chwilą mówiłaś, że za długo tam siedzę, a teraz sama chcesz tam jechać ?
-Tak i to już 

Zajechaliśmy na stadion i od razu kierowałam się do gabinetu Pereza 
-Kochanie gdzie Ty idziesz?
-Ty siadasz tu i spróbuj wstać to się z tobą rozwiodę-pogroziłam mężowi i weszłam bez pukania do gabinetu prezesa
-No to albo stracę żonę, albo pracę-chłopak siadł na krzesło i podpierał głowę na rękach 
-Dzień dobry, a pani do kogo?
-Do pana
-Ale ja mam spotkanie-tłumaczył Perez
-To albo pan je przerwie i porozmawia ze mną, albo od poniedziałku nie zastanie żadnego z piłkarzy 
-Słucham? Od poniedziałku jest prezentacja stadionu i naszego klubu więc obecność piłkarzy jest obowiązkowa
-Tak? A czy pan do cholery ma rozum? Od miesięcy trąbił pan, że piłkarze mają podać datę planowego urlopu kiedy podali nie było to Panu na rękę i jeszcze pan go skrócił i przesunął, a teraz jeszcze w ostatniej chwili śmie pan zmieniać? 
-Proszę pani czyją pani jest żoną 
-Cristiano Aveiro i oświadczam, że albo pan da im ten urlop po dobroci, albo żaden piłkarz nie przyjdzie. Wszyscy już mają po rezerwowane wakacje i nikt nie będzie zmieniał rezerwacji w ostatniej chwili. 
-Zazdroszczę Crisowi żony
Słucham?
-Jesteś jedyną kobietą, która odważyła się tu przyjść i powiedzieć co o tym sądzi. Przesunę prezentację, ale jak fani się wściekną to Pani głowa aby ich udobruchać 
-Powie pan, że spotkają się z Cristiano Ronaldo i jego synem to będzie ok 
-W takim razie miłych wakacji 
-Dziękuję do widzenia 
Wyszłam z gabinetu, a Cristiano był cały blady 
-Źle się czujesz? -zapytałam 
-Mam szukać innej pracy?
-W poniedziałek jedziemy na wakacje :)
-Czyli przechodzę do Barcy -,-
-Słucham 
-Nic nic
-Perez dał wam wolne w zamian za występ z synem 
-Słucham?
-Masz spotkanie z fanami i twój syn będzie z tobą 
-No chyba żartujesz? Mam dziecko ciągnąć do prasy?
-Występ z fanami tu na stadionie 
-Jesteś nie możliwa
-Jedziemy do domu cieszyć się chwilą wolności 
-Otóż to
______________________________________________
Zaraz zacznie się szansa dla Kingi, którą wykorzysta i to będzie pierwszy krok ku rozpadowi małżeństwa 

14 Dlatego nie chciałam mieć dziecka!

No więc dzień za dniem ucieka nam bardzo szybko. Cristiano ciągle trenuje, ale za tydzień koniec sezonu więc nadrobimy stracony czas. Mamy jechać na tydzień do Polski i na dwa tygodnie w Karaiby. Vasco już jest spakowany, aby niczego nie szukać, mały ma więcej walizek niż ja z mężem razem wzięci.
-Jestem!-krzyknął piłkarz wchodząc do domu. 
-Cześć. Potrzymasz mnie tatusiu?-zapytałam i dałam synka ojcu 
-Chodź do mnie skarbie -piłkarz wziął syna pocałował go w główkę, a jak ja chciałam odejść to pociągnął mnie za rękę i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Coś było nie hallo 
-Co Ty taki czuły? 
-Muszę ciebie pierwsze udobruchać, aby potem nie było kłótni 
-Jakiej kłótni?-zapytałam, a w środku coś się we mnie gotowało 
-Bo mieliśmy w poniedziałek jechać na wakacje, ale niestety nici z tego
-Ty chyba żartujesz?
-Kinga nie denerwuj się! Muszę być na prezentacji stadionu, każdy piłkarz jest zniesmaczony, ale co zrobić?
-W dupie to mam, prezes wiedział, ze każdy z was ma wakacje i nie dość, że je skrócił do 3 tygodni to jeszcze je chce wam skrócić 
-No co ja mogę zrobić. Dostanę urlop później 
-Kiedy później?-krzyknęłam na męża tak głośno, że Vasco, aż zapłakał 
-Za miesiąc -,-
-Widzisz, to gówno będą a nie wakacje. Ja jadę teraz, nie chcesz jechać trudno. Ja i mały jedziemy. 
-Kinga proszę cię.
-Nie masz o co mnie prosić 
-Chcesz jechać beze mnie?
-Nie, chcę jechać z synem i mężem, ale widocznie dla niego praca jest ważniejsza niż rodzina 
-Przecież wiesz, że tak nie jest 
-Nie jest tak? W takim razie cieszę się, że się rozumiemy i oświadczam, że w poniedziałek wylatujemy 
-Kinga -,- --mężczyzna położył synka w kojcu, który znajdował się w salonie i podszedł do żony 
-Czego?
-Wiesz, że nie marzę o niczym innym jak o tym, aby spędzić te wakacje z wami. Ale nie mogę zawalić, jestem profesjonalistą i jak na niego przystało muszę być w tych dniach w pracy 
-Wiesz dlaczego nie chciałam dziecka? Bo wiedziałam, że wielki CR7 nie znajdzie dla niego czasu, bałam się, że albo nas zostawisz, albo po prostu olejesz- odwróciłam się na pięcie wzięłam synka na ręce i poszłam do sypialni, wzięłam walizki i synka na ręce, po drodze zadzwoniłam po taksówkę zwaną "Marcelo" i zeszłam na dół 
-Kinga co Ty robisz?-zapytał Cristiano 
-A na co ci to wygląda?
-Wyjeżdżasz? Dokąd ? Dlaczego?
-Jadę do Polski, nie chcę ci przeszkadzać w przygotowaniach do udziału w  tak ważnym dniu. Będę u  Natana i jego żony, do poniedziałku, jak się namyślisz i rodzinę postawisz na pierwszym miejscu to wiesz gdzie mnie szukać- wyszłam z domu wpakowałam szybko walizki do samochodu Marcelo ten patrzał na mnie jakbym zamordowała pół wsi i on miał być kolejny . Zapięłam małego i usiadłam z przodu. Brazylijczyk zasiadł za kierownice i wyjechał z naszej posesji 
-Kinga mogę się ciebie coś spytać ?
-Pewnie pytaj. - powiedziałam poprawiając włosy i wpatrując się w lusterko 
-Gdzie mam jechać? I dlaczego masz walizki 
-Jedziesz na lotnisko, a walizki to nasze ciuchy 
-Ale dlaczego Cris z tobą nie ..znaczy z wami nie jedzie?
-Bo macie jakieś zebranie 
-Tak ale to od poniedziałku dopiero
-A Ronaldo musi się przygotować, bo to profesjonalista i dlatego nie będę mu przeszkadzać 
-Pokłóciliście się -bardziej stwierdził niż zapytał 
-Marcelo do cholery nie wypytuj mnie jak ksiądz na spowiedzi okej?
-Nie jestem księdzem i nigdy nie chciałem być 
-No właśnie
-Żyć bez sex'u, dzieci, żony. Umarłbym w tym celibacie 
-Widzisz dla ciebie rodzina jest ważna, a dla Crisa Piłka 
-Wcale, że nie. Perez podstawił nas pod mur. Co mieliśmy zrobić? 
-Sprzeciwić się? Macie wpisany urlop i chuj mu w dupę. -byłam bardzo zła, najchętniej to bym kogoś pobiła 
Szybko zajechaliśmy na lotnisko i na krzesełku siedział Ronaldo. Podszedł do mnie i poprosił abym nigdzie nie wyjeżdżała
-Kochanie proszę cię nie kłóćmy się -poprosił piłkarz
-Myślisz, że sprawia mi to radość>?
-Proszę zostań ze mną. Nie chcę abyś wyjeżdżała
__________________________________________
Jak myślicie Kinga zostanie? A może wyjedzie i już nigdy nie wróci? Czy to jest właśnie ten początek końca? Czy może jednak dalej będą wychowywać Vasco wspólnie? Do następnego
Dopóki nie będzie 5 komentarzy nie dodaję żadnego rozdziału :* 

czwartek, 14 listopada 2013

13 A to jest babcia, która chce ci odebrać tatusia

Tak jak mama Dolores się zapowiedziała tak się zjawiła. Rano Cristiano chodził strasznie poddenerwowany i spięty, miałam niezły ubaw jak pod dom zajechała taksówka, a Crisr miał iść otworzyć drzwi mamie. Szedł jak na skazanie. W ostateczności nie otworzył, bo trzy kroki przed nimi usłyszał płacz Vasco i poleciał tam niczym huragan. Byłam zmuszona otworzyć drzwi teściowej chociaż bałam się, że padnę ze śmiechu
-Cześć mamo. Wchodź 
-Jest w domu ta bezduszna dziecina, która zwie się moim synem?-powiedziała wchodząc do pomieszczenia 
-Jest jest, poszedł do małego, bo płakał 
-Ja mu tak uszy natrę, że się nauczy, że w takich sprawach dzwoni się do matki 
-Mamo, on był bardziej zestresowany niż ja. Ja chciałam mu ustąpić tego łóżka na porodówce, bo bałam się, że zawału dostanie 
-To był jednak przy porodzie 
-No i pępowinę odciął chociaż potem ledwo dychał 
-Straciłam 100 € ;/
-Co?-zaśmiałam się 
-Założyłam się z Katią i przegrałam :/
-Cześć mamo! :)
-Mój wnuczek, skarbie ty mój
-Też cię kocham mamusiu :)
-To nie do ciebie -,-
-Syneczku, a oto babcia Maria, która chce ci odebrać tatusia 
-Chodź do babci- kobieta wyciągnęła ręce po wnuka, a jej syn pognał do kuchni 
-A precz zła kobieto. Chcesz mnie pobić - krzyczał Portugalczyk 
-Cristiano nie popisuj się i daj potrzymać mi mojego wnuka 
-Jak obiecasz, że mi wybaczysz
-Wybaczam ci -,--powiedziała załamana Maria oczywiście głupotą swojego syna. Był jej największą pociechą, była z niego bardzo dumna i za to, że nie zadzwonił, że ma już syna miała się gniewać do końca życia? To byłoby bez sensu. Mężczyzna podał swojej matce syna i odsunął się dwa kroki w tył,
-Przecież ci krzywdy nie zrobię-powiedziała matka 
-Nigdy nie wiadomo 
-Mamo napijesz się czegoś?
-Herbaty poproszę, jestem zmęczona podróżą 
Dzień spędziliśmy na podziwianiu naszego najmłodszego osobnika. Wieczorem przyszli królewscy i wszyscy ucieszyli się na kolację w wykonaniu matki Crisa. Wszyscy zachwycali się wyglądem małego Ronaldo i zastanawiali się czy aby na pewno jestem jego matką bo w ani 1 % nie jest do mnie podobny. Trudno będę miała syna i męża jak dwa klony. 
* 6 miesięcy  później 
-Cristiano wstań 
-Kinga wstań 
-Teraz twoja kolej 
-Ja wstawałem w nocy 
-Masz dziś wolne idź 
-Nie chce mi się 
-Woła tata. Słyszałeś? Powiedział tata- szybko pobiegłam pokój obok i kucnęłam koło łóżeczka, nasz synek już sam siedzi i coś tam gaworzył, ale jeszcze nigdy nie powiedział ani mama, ani tata 
-Tata-powiedział Vasco i patrzył jak w drzwiach stoi osoba, którą woła 
-Ohh syneczku Ty wiesz jak wykurzyć tatę z łóżeczka co nie -piłkarz się uśmiechnął i wziął syna na ręce. Maluch przytulił się do ojca i zamykał oczka. Kochałam ten widok. Jak kilkakrotnie się budziłam, a na łóżku leżał Cristiano i maluch to aż za serce mnie coś chwytało. Tak bardzo ich kocham. Tak dawno mogliśmy mieć już dziecko, tyle straciliśmy czasu , ale wszystko dobrze się skończyło 
-Zadzwonimy do wujka Ikera i się pochwalimy co powiedziałeś 
Zadzwoniłem do przyjaciela i powiedziałem, że mój syn w końcu powiedział tata, chwilę później pod dom podjechało sportowe auto i wysiadł z niego Iker...uwaga w samych gaciach 
-Ty mogłeś się ubrać-powiedziałem otwierając drzwi przyjacielowi 
-Dawaj jakąś bluzę bo zimno u ciebie 
Podałem koledze bluzę, która leżała na fotelu i poprowadziłem do pokoju syna 
-A kuku cześć mój kochany chrześniaku :) Słyszałem, że umiesz powiedzieć tata
Chłopczyk się uśmiechnął i w tym samym momencie weszła Kinga z butelką dla małego 
-O matko! Iker kurwa spodnie zgubiłeś czy co? -Zakryłam rękoma twarz i czekałam aż Cris da mu jakieś gacie 
-Sorry no-powiedział ubierając spodnie - Cris tak szybko zadzwonił i musiałem szybko przyjechać 
-Matoł. Coś Ty w nocy robił-popatrzyłam na szyje przyjaciela i zobaczyłam malinkę :)
-Ooo Iker grubo było widzę 
-Zamknąć dzioby dziecko jest tu - mówił obrońca królewskich 
-Cris, a może zamiast mleka damy mu deserek?
-Myślisz? Nie za wcześnie ?
-Kochanie deserki daje się od 4 miesiąca a on ma już 6 
-Dobra to chodź -Portugalczyk wziął syna na ręce i zaprowadził do kuchni, tak przypiął go do fotelika i zaczął  otwierać słoiczek z jabłkami. Chwilę później karmił swojego syna. Mieliśmy taki ubaw. Młody tak to fajnie jadł, ze nie mogliśmy go nie na kręcić. Ja robiłam zdjęcia lustrzanką, a Iker kręcił filmik telefonem. Kiedy słoiczek stał się pusty mały zaczął płakać, nie wiedzieliśmy co mamy robić, czy dać mu jeszcze czy nie? W ostateczności daliśmy mu jeszcze kilka łyżeczek jabłuszek. Potem maluch spał pół dnia i my też mieliśmy okazję aby się trochę wyspać 
________________________________-
Sielanka, sielanka i jeszcze raz sielanka. Za niedługo się skończy :( 
Cristiano ułoży sobie życie u boku innej kobiety, a Kinga będzie ostro walczyć o pracę, Stanie się jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie. Cristiano będzie utrzymywał kontakty z synem tylko podczas obecności Kingi. Będzie się działo 

poniedziałek, 11 listopada 2013

12 Dom

Kilka dni później wraz z synkiem opuściłam szpital. Muszę przyznać opieka rewelacyjna i pielęgniarki zaglądały do mnie średnio co 3 minuty, kiedy towarzyszył mi mąż, a co godzinę jak go nie było :)
Rano Cristiano przyjechał z fotelikiem i wózkiem.
-Widzisz, a mówiłem, że wózek się przyda-wyszczerzył ząbki piłkarz 
-No mówiłeś, ale zobaczymy ile razy się przyda 
-Jedziemy maluszku do domu :) Pierwsze przejedziesz się mega fajnym wózkiem, a zaraz mega drogim samochodem, a potem położy cię tatuś w łóżeczku, które jest twoje i nikt ci go nie zabierze :)-mówił ojciec do synka który zasypiał- Chodź kochanie- Piłkarz wziął mnie za rękę i jechał jednocześnie wózkiem trzymając prawą dłoń rączkę wózka. 
Kiedy dojechaliśmy do domu, Cristiano nie rozkładał wózka tylko wziął nosidełko i zaniósł do pokoiku chłopca. Tam go rozebrał, zmienił pieluszkę, dał smoczek, który wcześniej wypadł i położył chłopca do łóżeczka, a on sam z żoną patrzyli na niego jak na 8 cud świata. 
-Wciąż nie mogę uwierzyć, że w końcu jest z nami -powiedziałam do męża 
-Gdyby ktoś powiedział mi, że za 10 lat będę miał żonę i dziecko pewnie bym go wyśmiał 
-Miałeś wtedy w głowie tylko zabawę 
-I pewnie by tak zostało gdyby nie Ty -powiedział Ronaldo i przytulił do siebie żonę 
-Kocham cię-powiedziałam w jego usta 
-Ja też cię kocham, was kocham. Lecz najbardziej na świecie kocham ciebie. Dałaś mi wszystko o czym mogłem marzyć. Miłość, poczucie wartości, poczucie obowiązku i dałaś mi syna, o którym każdy facet marzy
-Będziesz miał jeszcze kiedyś córeczkę obiecuję-powiedziałam i wtuliłam się mocniej w męża wdychając jego perfumy, Tak bardzo je lubię, ciekawe czy jakby inny facet ich używał to też by mi się podobały? Chyba jednak nie 
-Tak słodko śpi. Jest taki kochany -powiedział Ronaldo wpatrując się w dzidziusia. 
-Śpi tak samo jak Ty. Też tak zasypiasz. Ta sama poza -powiedziałam i popatrzyłam na męża
-W końcu to mały Ronaldo 
-Nasz mały juniorek -Cris
-Nasz mały Vasco Ronaldo 
-Dos Santos Aveiro 
-Rodzina Aveiro, a właśnie do mamy już dzwoniłeś?-zapytałam, bo pewnie z tego wrażenia zapomniał 
-No,...bo ...ja ten........kurde ona mnie zabije -powiedział przestraszony mężczyzna 
-Spokojnie może nie będzie tak źle -pocieszałam ukochanego 
-Zobaczymy- mężczyzna wyciągnął telefon wyszedł wraz z żoną z pokoju syna i poszli do sypialni gdzie wykonał telefon 
-No cześć mamo
-Witam cię Cristiano! Co się stało, że dzwonisz?
-Chciałem ci powiedzieć, że zostałem ojcem 
-Kingusia urodziła? To wspaniale ! Synku tak się cieszę. Ile ważył?
-4800
Duży chłopczyk, a ile mierzył 
-59cm 
-Duży chłopczyk, a jak się czyje twoja żona? Pewnie zmęczona. Długo się męczyła. Ach co ja ci głowę zawracam pewnie się cieszysz z synka to ja nie przeszkadzam, tylko się pakuję 
-No super mamuś 
-Ale Ty jakiś nie zadowolony jesteś. Co się stało synku? Pokłóciłeś się z Kingą? Musisz jej wybaczyć, dopiero co urodziła na pewno ci wybaczy 
-A Ty mi wybaczysz?-zapytał mężczyzna ledwo oddychając 
-Coś Ty nawywijał cholero jedna? Jeśli coś Kindze, bądź malutkiemu zrobiłeś, albo ją zraniłeś to ja cię osobiście zamorduję. Kobieta dopiero co urodziła, a Ty już coś odwalasz!
Śmiałam się słuchając tej rozmowy i byłam ciekawa jak zareaguje 
-Mamuś chodzi o to, że Kinga jest już w domu z małym 
-Jak to w domu? Przecież po urodzeniu przynajmniej dwa- trzy dni trzeba odpoczywać ! Jak możesz narażać własną rodzinę na takie niebezpieczeństwo, a jak dostanie mały żółtaczki? Albo Kinga źle się poczuje? Ty myślisz? 
-Mamo-,- Kinga urodziła 4 dni temu 
-I Ty parszywa gnido dopiero teraz mi o tym mówisz? 
-Przejęty byłem, nie myślałem. Cały dzień spędzałem przy żonie i Vasco nie dzwoniłem do nikogo. Przepraszam 
-Wsiadam w samolot i wieczorem jestem-powiedziała Kobieta i się rozłączyła 
-To ja idę pokój przyszykować-powiedziałam do męża cała roześmiana 
-A ja idę sobie trumnę zamówić-powiedział piłkarz i poszedł do synka 
__________________________________-
5 Komentarzy 5 KOMENTARZY !!

piątek, 8 listopada 2013

11. Vasco

Do porodu został tylko miesiąc. Tak ten czas szybko zleciał. Dla dzidziusia wszystko już kupiliśmy. Imię to Vasco. Zastanawialiśmy się nad tym kilka nocy. Chcieliśmy na początku po dziadku, ale to jest nasz syn i ma mieć swoje imię.  Chrzestnym będzie Iker, a chrzestną moja bratowa Nikol, żona Natana. Dziś jak Cristiano wróci z treningu będziemy przyklejać naklejki na ścianę. Jesteśmy dość dziwaczni, bo nasz syn na ścianie będzie miał boisko i na niej swoich wujków i tatę, a drużyna przeciwna to Crisa koledzy, nie żeby coś, ale zrobił z nich drużynę.  Jego pokój jest bardzo stylowy. Najlepsi architekci go projektowali i kawał dobrej roboty odwalili. Cristiano i ja w tym pokoju przesiadujemy w każdej wolnej chwili. To układamy ciuszki to zabawki układamy, a to pampersy chowamy. Zawsze coś się znajdzie. Nie możemy się doczekać dziecka. Nawet mieliśmy sesję zdjęciową i trafiliśmy na okładkę magazynu, w którym pojawił się wywiad. Cristiano mówił jak to wspaniałe uczucie jest w oczekiwaniu na dziecko itp. Ja tam też coś powiedziałam i koniec. Na okładce staliśmy do siebie przodem Cristiano trzymał ręce na moim nagim brzuchu, a ja trzymałam go za szyje. Cały świat zwariował na punkcie małego Ronaldo. Postanowiliśmy, że na drugie będzie miał albo Cristiano,  albo Ronaldo tego jeszcze nie wiemy.
-Jestem
-Widzę, co to masz?-zaciekawiłam się patrząc na torbę 
-Owoce i warzywa. Dziś ja gotuję-wyszczerzył ząbki Portugalczyk 
-Okej, tylko ja nie wiem czy to będzie jadalne
-Kochanie-piłkarz pogroził palcem 
-Idę się położyć, bo nic mi się nie chcę 
-Źle się czujesz?
-Nie, po prostu nie czuję się wyspana 
-Dobrze to idź się położyć, a ja zrobię obiad
-Dobrze. 
Poszłam na górę włączyłam telewizor i zasnęłam, obudziłam się jakoś po 15 i zeszłam na obiad. Mój mąż nauczył się gotować, albo zamówił to z restauracji bo było pyszne. Później razem pooglądaliśmy telewizje i przyjechali nasi królewscy. Chłopcy włączyli gry i tak odreagowywali dzisiejszy trening. 
-Pepe czy Ty musisz wyżerać mój popcorn- zapytałam kolegę męża 
-Sorry, Marcelo się skończył 
-Marcelo gdzie masz popcorn?-zapytałam 
-Pepe mi zeżarł 
-Nie smutaj, Cris zaraz wróci i ci da
-Nie chodzi o to
- A o co?-zapytałam ciekawa
-Moja kasa się popsuła i nie mam jak dawać rachunków. Ramos cieszy japę bo jeździ za darmo 
-Za te wszystkie pieniądze co ci dałem to powinieneś mnie wozić do końca życia za darmo- odezwał się Hiszpan 
-Ja z was nie mogę. Jakie czuby
-Jestem- Krzyknął Portugalczyk zapakowany kartonikami z popcornem wszyscy się na niego rzucili i po chwili miał tylko jeden dla nas. 
Wieczór upłynął bardzo miło. Około 1 poszliśmy spać. 


**
3 Tygodnie później 

Cristiano do cholery odbierz ten telefon....proszę 
-Proszę niech się pani uspokoi zaraz zawieziemy panią na salę 
-Dopóki nie ma tu mojego męża nigdzie nie idę 
-Może ja do niego zadzwonię?-zapytał lekarz
-Jeśli ode mnie nie odbiera to od pana też nie odbierze, a po za tym ma zablokowane, aby ktoś inny do niego dzwonił 
**
-Marcelo wyglądasz jak kaczka-śmiałem się z kumpla, bo wjebał się w błoto
-Ja bym powiedział jak świnia, bo one w błocie lubią się taplać- śmiał się Hiszpan 
-Iker stój dziób - pogroził Marcelo- I Ty też 
-Ronaldo!! Ronaldo!! Ronaldo- darł się Carlo 
-Tu jestem heh się zmachałeś -zacząłem się śmiać z zmachanego trenera, biegł tak szybko, że pewnie mnie by prześcignął jakbyśmy się ścigali 
-Kurwa nie rób sobie jaj!!- krzyknął 
-Spokojnie ! Co się stało, przed chwilą rozmawiałeś ze mną normalni 
-Gdzie Ty chuju masz telefon!!
-W szatni! Na treningi mamy zakaz przynoszenia zapomniałeś? !
-Ale nie kurwa jak żona jest w 9 miesiącu ciąży!
-O co ci chodzi?
-KINGA RODZI!
-Jak to rodzi?
-Ze szpitala do mnie dzwoniła, jest w klinice i do ciebie się nie umie dodzwonić!!
Czy ja mówiłem, że Carlo szybko biegł i by mnie dogonił? No to cofam to co powiedziałem. Biegłem chyba szybciej niż bym jechał samochodem. Chciałem być jak najszybciej przy żonie. Przy samochodzie zorientowałem się, że nie mam kluczyków. Pędem wróciłem i szedł Marcelo już do samochodu podrzucając kluczyki, wziąłem mu je wyrwałem i krzyknąłem aby moje ciuchy wrzucił do samochodu a w spodniach są klucze. Jechałem samochodem przyjaciela niczym wariat. Wyprzedzałem wszystko co się dało. Nawet radiowóz z policjantami wyprzedziłem, było to przy szpitalu i dali się za mną w pościg. Kiedy przyjechałem na parking przy klinice, wybiegłem i szybko biegłem na porodówkę policja za mną coś wołała 
-Niech pan się zatrzyma - krzyczał policjant
-Żona rodzi, ! W dupie was mam!-krzyknąłem i już nic nie słyszałem 
**
-Gdzie moja żona?-zapytałem jakiejś pielęgniarki 
-Dzień dobry, -uśmiechnęła się ironicznie 
-Gdzie Kinga Aveiro 
-A skąd ja mam wiedzieć? Proszę tam jakiegoś lekarza zapytać 
-Wredna suka-powiedziałem i szukałem kogoś kto mógłby mi powiedzieć gdzie mam szukać Kingi 
-Przepraszam szukam Kingi Aveiro 
-No w końcu-Lekarz złożył ręce ku niebu
-Słucham?
-Pana żona czeka na pana od 2 godzin i powiedziała, że bez pana nie rodzi 
-Gdzie ona jest ?
-Już idziemy spokojnie 
Szliśmy korytarzem i kiedy ją zobaczyłem od razu rzuciła mi się w ramiona 
-Bałam się, że nie przyjedziesz
-Jakbym mógł ;*-pocałowałem ją w głowę i mocniej wtuliłem 
-Ała- syknęła z bólu 
-Możemy już iść na porodówkę?-zapytał lekarz 
-Teraz tak
**
Poród nie trwał zbyt długo. Wzięli rozcięli brzuch wyciągnęli dzidziusia, naszego małego Vasca i pozwolili przeciąć pępowinę Crisowi. Lekarz próbował dwa razy wyprosić męża tłumacząc, że przy porodach cesarskich się nie uczestniczy, ale Cristiano gdyby wyszedł to nie byłby Cristiano. 
Chwilę później byłam przewieziona na salę. Trzymałam na rękach naszego małego syneczka. Cristiano jak go wziął na ręce to łza spłynęła po policzku 
-Nasz wymarzony synek -powiedziałam do męża
-Tak bardzo się cieszę, że jest już z nami -powiedział młody tatuś i pocałował dzidziusia w czółko 
-Za niedługo będzie biegał z tatusiem za piłką 
-Puki co to będzie z tatusiem i mamusią się bawić 
-Nasz mały piłkarz-powiedziałam i oparłam głowę na ramieniu męża 
-W domu ma już dwie pary korek :) 
-Ciekawe czy będzie chciał grać 
-Będzie robił co będzie chciał. Jest taki słodki 
-Kocham was-powiedziałam i pocałowałam męża 

piątek, 1 listopada 2013

10 Dlaczego nie ma cię przy mnie?

Jednym słowem świat mi się zawalił. Podszedł do mnie brat i mocno przytulił. To wszystko tak cholernie boli. Ksiądz coś tam mówi lecz ja go wcale nie słucham. Przypominam sobie jak się wygłupialiśmy, jak byliśmy pierwszy raz na wakacjach. Jak razem jeździliśmy na rowerach. Wszystko to są wspomnienia. Za 5 miesięcy urodzę dziecko. Tak bardzo się cieszyła, że zostanie babcią. Ja tak bardzo się cieszyłam, że w końcu nam się udało. Patrzyłam tak w dal i zauważyłam mojego męża, który szedł z wieńcem z samochodu. Sebastian stał obok, ale jak zauważył mojego Crisa to odsunął się do żony i przytulił swoją córeczkę
Natan też bardzo przeżył śmierć mamy. Jest starszy ode mnie o 6 lat, ale mamy nawet dobre kontakty. Teraz tata zostanie w Polsce, nie wróci już do Hiszpanii. Zastanawiam się dlaczego akurat teraz? Dlaczego nie było jej danie poznanie mojego dziecka. Od Sebastiana i Kuby zna, Natan nie chce mieć więc to logiczne, ale ja, ja tak bardzo chciałam, aby moja mama wzięła na ręce moją perełkę i powiedziała, że jest ze mnie dumna.
-Jak się kochanie czujesz?-zapytał piłkarz?
-Nie najlepiej-powiedziałam i łzy poleciały mi po policzku, mąż przytulił i pocałował w głowę
Mój najstarszy brat i za razem najgłupszy zaczął wygadywać jakieś bzdury i kawały opowiadał 
-Kochanie nie obraź się ale zaraz wywalę twojego brata-powiedział wściekły Roni
-sama go wywalę-powiedziałam i podeszłam do chłopaka- Czy Ty jesteś normalny? Właśnie zakończył się pogrzeb mamy, a Tobie tak wesoło? Zaraz cię stąd wywalę -pogroziłam bratu na co ten tylko się uśmiechnął 
-A co wyrzucisz mnie z pogrzebu własnej matki?
-Ja cię wyrzucę- powiedział Cris do tego debila
-No dawaj-
-Ochrona! Proszę go wyprowadzić -powiedział mój mąż i panowie wyprowadzili go z zakrytymi ustami, aby nie przeszkadzać w pogrzebie. Po tej scenie jeszcze bardziej chciało mi się płakać.
Po pogrzebie wszyscy pojechali do restauracji na stypę, którą zorganizował Cristiano. Ja z mężem udałam się do hotelu, miałam dość już wszystkiego.
Położyłam się do łóżka i tak leżałam, po chwili przyszedł Cristiano z kubkiem gorącego rosołu 
-Chodź wypijemy chociaż to.
-Dziękuję, że jesteś tu ze mną 
-Po to jestem kochanie, aby być zawsze przy tobie.
-Tak bardzo chciałam, aby była ze mną jak urodzę.
-Przykro mi kochanie
-Przytul mnie, proszę- chłopak zrobił to o co poprosiła go żona.
Jedną rękę trzymał na brzuchu, a drugą gładził plecy
Zasnęłam, kiedy wieczorem się obudziłam w pokoju hotelowym nikogo nie było. Zadzwoniłam do Crisa i ten powiedział mi, że jest u mamy i za minutę będzie. Nie minęło 30 sekund, a on już otwierał drzwi.
-Jak się czujesz?-zapytał
-Już lepiej, idę się przebrać
-CO byś zjadła ?
-Kochanie nie jestem głodna
-Musicie coś zjeść
-Dobrze, przebiorę się w coś wygodniejszego i pójdziemy coś zjeść dobrze?
-Ale najpierw wypijesz rosół
-Tak jest
Nawet się nie obejrzałam i już wróciłam do Hiszpanii, powrót był najgorszy. W prasie wszędzie się rozpisywali, że straciliśmy dziecko. Otóż ja i Cris faktycznie mieliśmy żałobę. Cała kadra miała czarne opaski na każdym meczu. I prasa się zainteresowała naszym powodem. Jak oglądałam te zdjęcia to faktycznie miałam luźną bluzkę czy coś i nie było widać brzuszka. Media nie dawały nam spokoju stały cały dzień pod drzwiami i oknami. Dopiero kiedy Cristiano zdecydował się na wywiad, w którym oświadczył, że nie stracił dziecka i modli się aby tak się nie stało. Ucichło, oczywiście musiał podać powód dla, którego cała drużyna ma żałobę. Wtedy już mieliśmy spokój. Naprawdę ciężko mi pogodzić się ze stratą matki. Nie wyobrażałam sobie życia bez niej, a teraz nie wiem co robić. Mam na szczęście kochającego męża, który mnie wspiera i bardzo kocha. Dni mijają nam bardzo szybko. Już nie myślę ciągle o śmierci mamy. Zaczęłam cieszyć się tym, że za 2 miesiące urodzi się mój pierwszy syn. Tak będziemy mieli syna. Cristiano wariuje. Jak wyszliśmy z badań to zamiast jechać do domu jak mieliśmy w planach to pojechaliśmy na parking, tam mnie zostawił i pobiegł gdzieś. Jak się okazało pobiegł do nike po nowe korki, ale nie dla siebie tylko takie malutkie dla dzidziusia. Był tam napis " CR7 junior" naprawdę uroczę. Przyszły 3 dni później. Do tego czasu zastanawiałam się dlaczego mój mąż ma wolne i siedzi 24/h przy oknie. Wszystko stało się jasne jak podjechał kurier
Teraz leżymy na łóżku i oglądamy pościele. Wszystko jest zaprojektowane przez najlepszych specjalistów. Łóżeczko dla naszego bobasa jedzie aż Stanów, a kołyska z Brazylii. Mówiłam mężowi, że nie chcę takich drogich rzeczy, ale on tylko powiedział, że to jego pierwsze dziecko i nie będzie na nim oszczędzał. Choćby miał wszystkie pieniądze na niego wydać to, to zrobi.
-Kochanie, a może ta? Popatrz niebieska ładna
-Kochanie czy ty w średniowieczu żyjesz?-zapytał Cristiano
-Słucham? Taka stara nie jestem
-Kochanie kiedyś się ubierało dziewczynki na różowo, a chłopców na niebiesko. KIEDYŚ
-No ale Sebastian małą ubierał na różowo
-Ale Sebastian, Sebastian. To jest także mój syn i nie będzie łaził w niebieskich śpiochach
-Dobrze, będzie łaził w granatowych hah-zaczęłam się śmiać, lecz popatrzyłam na Crisa minę wybuchłam śmiechem
-Nie będzie łaził w żadnych wsiorakich śpiochach.
-To może kup mu od razu strój piłkarski co?
-Mam coś lepszego
-Pokaż
Mężczyzna otworzył barek i podał swojej żonie małą torebkę z Realu Madrid
-Cristiano ahh ha ahha jesteś okropny. Twoje dziecko jeszcze się nie urodziło, a już....ała
-Kopie- Cristiano zauważył, że jego potomek kopnął mamę co było widać wielką kulką na brzuchu
-Tak już zaczął kopać ;/
-Syneczku będziesz kopał piłkę- mówił Portugalczyk, a malutki kopał mamę
-Jak się zaraz nie uspokoisz to nie dam ci dziś spać- powiedziała uśmiechnięta kobieta w stronę brzucha gdzie jej mąż całował brzuch - Łaskoczesz
-Wiem, nie chcę mi się golić 
-Chcesz, aby twój syn się ciebie przestraszył? I pomyślał, że to dziadek ?
-Mój syn siedzi puki co w cieplutkim brzuszku i mu tam dobrze, a do tego czasu ogolę moją brodę 
-To wybacz, ale żona idzie spać 
-Kochanie jest 18 -,- Idziemy się przejść? Nie wybraliśmy pościeli nawet. Muszę znaczy się musimy jutro zamówienie złożyć bo to aż z Stanów przylecieć musi 
-Tragedia, a jak nie zamówimy to będziemy zmuszeni kupić jakąś tandetę i Ronaldo zostanie złym ojcem bo jego syn będzie miał złą pościel 
-Nie śmiej się ze mnie okej. Mamy tyle pieniędzy, że moglibyśmy pół świata wykupić i mamy oszczędzać? To jest nasze dziecko i będzie miało wszystko co najlepsze. Stać mnie na to i będę robić co mi się podoba, nie po to zarabiam, aby stało w banku i podatki większe rosły.
-Dobrze. To wróćmy do tej pościeli
-Może ta ?-zapytałam 
-Proszę cię w piłki ?
-No ale kochanie jesteś piłkarzem i to byłby taki znak
-Jaki znak? Kiczowate to. Mój syn będzie miał piłki, ale prawdziwe do kopania a nie do spania. A może ta?
-To może od razy w krokodyle? Co?
-Przesadzasz i wybrzydzasz 
-Cristiano!-pogroziłam palcem
Po długiej i męczącej negocjacji zdecydowaliśmy się na ten oto model pościeli 

Łóżeczko będzie ciemne więc taka jak najbardziej pasuje. Mieliśmy wybrać jeszcze dwie, ale z tym poczekamy. Przecież codziennie jej przebierać nie będziemy. Więc za miesiąc zamówimy jeszcze z 2-3. Cristiano już wykracza po za pierwszy rok życia naszego bobasa i ma już katalogi rowerków i autek na zdalne sterowanie. W końcu jego marzenia się spełnią. Kupi sobie duże autko na zdalne sterowanie. Wcześniej mu zabraniałam bo jak to będzie wyglądać. Dorosły mężczyzna z autkiem jeździ po ulicy? A tak będzie woził synka. Już nie umiemy się doczekać aż pojawi się w domu dzidziuś. Jeszcze tylko wózek musimy kupić z fotelikiem i koniec wyprawki 
Wózek też wybraliśmy z katalogu, ale czy to będzie ten zobaczymy, Na razie bardzo nam się podoba. 
Zastanawiam się czy ten wózek aby na pewno będzie nam potrzebny. Czy aby kiedykolwiek wyjdziemy na spacer?  Zobaczymy
_____________________________________
Dziś mam czas i dlatego piszę. Poprzedni rozdział był dość stresujący, ale ten też nie jest za wesoły na początku. Chciałam was troszkę nabrać :) To początek historii i za razem koniec. Jeszcze kilka rozdziałów i będzie :( Sami wiecie co :/ 

wtorek, 29 października 2013

9. Dlaczego nie ma cię przy mnie?

Odkąd jestem w ciąży tryskałam energią. Chodzę jak ...jak...nie mogę opisać mojej radości. Razem z Crisem naprawdę tryskamy energią, on strzela gole jak wariat i każdego dedykuje swojemu dzidziusiowi, który się jeszcze nie narodził. Jak byliśmy u lekarza i dostaliśmy pierwsze jego zdjęcie to Cristiano zrobił chyba ze 100 odbitek. Każdemu dawał, nawet fanowi się udało. Szliśmy na spacer i jakiś nastolatek poprosił autograf, oczywiście ani ja, ani mój mąż nie mieliśmy kartki, tylko te zdjęcia. Cristiano się podpisał i powiedział, że jest jedyną osobą, a raczej jedynym fanek, któremu pokazuje i co najlepsze daje zdjęcie swojego dziecka, chłopak się popłakał i przytulił Crisa. Szczerze to ostatnio często zdarza mu się oddawać fanom swoje akcesoria, garderobę a teraz zdjęcie dziecka :) Wyrobił się chłop nie ma co
Dochodziła 12, a ja nie miałam zamiaru wychodzić z łóżka. Wczoraj do późna siedziałam u rodziców. Musiałam w końcu powiadomić ich o tym, że zostaną dziadkami. Na początku tata to zlekceważył, bo jak to on powiedział robię sobie jaja a on nie ma ochoty na żart. Dopiero jak pokazałam im zdjęcie wnuka/wnuczki to mi uwierzyli i zaczęli gratulować. Tata zobowiązał się zrobić kołyskę do salonu. Pamiętam jak byłam mała to zrobił mi taką dla lalki, och wszystkie koleżanki mi zazdrościły , pamiętam, że z Bratem tam wchodziłam i też się bujałam, a teraz mój ojciec zrobi taką samą tylko dużą dla swojego wnuka czy wnuczki. Jakie to piękne.
-Kinga!!
-Co tak szybko?-zapytałam z sypialni
-Jak wejdę na górę i Ty będziesz w łóżku to nie wytrzymam -chłopak wszedł do sypialni i obok łóżka stała żona w piżamie 
-Wiedziałem -pocałowałem Kingę, a ona rzuciła mnie na łóżko 
-Co wiedziałeś?-zapytała całując po szyi i wkładając ręce pod koszulkę 
-Że zastanę cię w sypialni
-Po prostu jestem zmęczona. Przez kilka tygodni noszę twoje dziecko, znaczy się nasze 
-Będę miał syna, zobaczysz
-Kiedyś :)
-Jak to kiedyś>-zapytał chłopak i wtulił się w żonę 
-Najpierw chcę córeczkę -powiedziałam słodko- będę kupować jej sukienki, buciki i ogólnie będzie małą modeleczką 
-Córeczka tatusia :)
-Cristiano! To będzie wyjątek, ja będę chodzić po sklepach z córką, a Ty będziesz z synem latać po murawie pasuje 
-Tak, dlatego pierwsze będzie syn
-Co będzie to będzie, nie nakręcaj się 
-Wszystko jedno, byle by moje i twoje :)
-Tak :)
-Nawet dziewczynkę nauczę grać w piłkę :)
-Kocham cię wariacie 
Kolejne dni mijały nam jak każdy człowiek spodziewający się swojego pierwszego potomka. Moja mam bardzo mi pomogła, ale musiała wyjechać do Polski z tatą. Postanowili pomóc bratu. On też spodziewa się dziecka tyle, że drugiego, a że jest takim idiotom to rodzice postanowili pojechać tam puki ja jeszcze nie urodzę. Potem chcą być ze mną. No nic trudno. Mój kochany brat też ma przylecieć do mnie, bo mi to obiecał, a mi jak się coś obieca to niestety trzeba to spełnić. Cristiano też zwolnił z swoimi pasjami i postanowił mi trochę pomóc. To znaczy nie występuje w tylu reklamach i częściowo zrezygnował z promowania niektórych perfum czy ciuchów. Ale to  tylko część rzeczy jakie Cristiano wprowadził w domu. Otóż schodząc z schodów mamy barierkę chroniącą dziecko przed upadkiem, Nie wiem na co to już nam, ale niech będzie. Przynajmniej nie spadnę z wysokości. -,- Dalej co się zmieniło tak to tylko pomalowaliśmy pokój obok nas i przekuliśmy tam drzwi, aby szybciej wejść do pokoju dziecka. Kolor to taki beż z żółtym i zakupiliśmy naklejki na ścianę, ale je nakleimy dopiero po urodzeniu, bo nie chcę aby już wisiały. Chyba nic więcej w moim życiu się nie wydarzyło, tyję, ale każdy mi wybaczy :) 
3 MIESIĄCE PÓŹNIEJ 
Nie mogę w to uwierzyć. Stracić kogoś kto jest dla ciebie wszystkim, który jest twoją miłością, która poświęca się dla ciebie i mówi, że cię kocha  to najgorsze co może się wydarzyć, jeśli ta osoba odchodzi od ciebie, ale nadal żyje i układa sobie życie  to wiesz, że na ciebie nie zasługuje, ale jeśli umiera to twoje życie traci sens. Stoję na cmentarzu i właśnie odbywa się pogrzeb. Pogrzeb mojej najukochańszej osoby, pod sercem noszę dziecko, które jest moim wymarzonym owocem miłości, powinnam się cieszyć z jego narodzin tymczasem od kilku dni płaczę i nie wiem co mam robić. Gubię się, potrzebuję pomocy. Mam bliskich, ale to nie to samo. Wszędzie widzę znajome twarze. Moje rodzeństwo, przyjaciele. Cała drużyna Realu Madrid. Z trenerami i całym zarządem na czele. Widzę przyjaciół z reprezentacji Portugalii. Widzę ciotki, wujków. Wszyscy patrzą na mnie tak dziwnie ze współczuciem. Jednym słowem świat mi się zawalił.....CDN
__________________________________________
Średnio mi się podoba, no ale zobaczymy co wy na to powiecie :**
Do 5 komentarzy paa

niedziela, 27 października 2013

8 Dzidziuś

Mecz był wczoraj, a ja mam dziś pokaz. Modelki zaraz wyjdą na wybieg, a mnie coś zżera, mój mąż siedzi taki wypindrzony i gra. Cholera mnie bierze. Miał mnie wspierać a nie prąd marnować.  Ładowarka w kontakcie i zadowolony ze świata. Zaraz albo ja wybuchnę, albo Cristiano straci telefon na dobre
-Proszę cię Cristiano 
-Kochanie a co mam robić? Ty ciągle biegasz a ja siedzę tu jak ciul 
-Ciul?  Ładne słownictwo takie
-Marcelowe- wyszczerzył się Ronaldo i przytulił do żony
-Wychodzimy- krzyknęła Natasza i nasze piekło się zaczęło 
-Nie spodoba im się- martwiłam się przez kilka najbliższych minut. Kolejne mijały, a modelki szybko się przebierały i wychodziły. Nadszedł ten cholerny moment w którym ja i Natasza wychodzimy na scenę i dziękujemy.
Kiedy wyszłam na wybieg powitał nas ogrom braw na stojąco. Byłam bardzo wzruszona i dziękowałam chyba 3 albo nawet 4 razy. Kiedy miałyśmy już schodzić na wybieg wszedł Cristiano z bukietem, dużym bukietem czerwonych róż i mniejszym.
-Ja skorzystam z okazji i podziękuję dwóm tak cudownym projektantkom. W szczególności jeden, która jeszcze godzinę temu obgryzała paznokcie ze stresu, jak widać bezpodstawnie. Kochanie zawsze w ciebie wierzę -przybliżył się do mnie i kontynuował - I jestem blisko. Czasami wiem, że chcesz być niezależna dlatego przyglądam ci się z boku i nie chcę wkraczać, bo wiem, że Ty i tak sobie dasz radę, a ja niepotrzebnie będę ci się narzucać. Chcę ci, a raczej wam życzyć samych sukcesów. Abyście się dziewczyny rozwijały i Markę "CMAN" -Mąż wręczył nam cudowne bukiety ja dostałam oczywiście ten większy i pocałowałam go na oczach widzów. 
-Kocham cię wariacie-powiedziałam i się odsunęłam 
-Kocham cię tak samo, a może i mocniej jeśli się tylko da 
Zeszliśmy za kulisy i rzuciliśmy się wszyscy w objęcia. Niewątpliwe jest to, że Cris dał nam reklamę jakiej nikt nie ma i po części odzież męska schodzi z jego wizerunku, ale również damska. Często widzę kobiety, które mają nasze dodatki z wersji męskiej, którą promuję mój mąż. Ale to nie ważne, ważne jest to, że się rozwijamy i za niedługo będziemy lepsi niż Armani :)
Wieczór postanowiliśmy spędzić razem, więc wyrwaliśmy się z przyjęcia i poszliśmy na długi spacer 
-Kochanie zarezerwowałem ci już bilet do Polski 
-Za kilka dni wyjeżdżasz -posmutniałam 
-Takie nasze życie kochanie 
-Wiem i trochę się zastanawiam czy dobrze robimy 
-Z czym? O czym Ty mówisz?
-Chcemy mieć dziecko, ale czy jesteśmy na to gotowi? Ty cięgle wyjeżdżasz, a ja sama nie dam rady z wszystkim sobie poradzić. Jak urodziłabym dziecko  to z salonu musiałabym zrezygnować 
-Dlaczego? Ja przecież nie wyjeżdżam co dziennie. Też bym ci pomógł. Ale chyba rozumiem co chcesz mi powiedzieć.- Cristiano chyba myśli, że nie chcę mieć z nim dziecka, a tak wcale nie jest
-Boję się, że nie dam rady, że nie nadaję się na matkę 
-Kochanie przecież Ty kochasz dzieciaki. 
-Tak, ale na chwilę, nigdy nie miałam dziecka na dłużej niż kilka dni 
-Miesiąc, od brata córką zajmowałaś się, aż miesiąc czasu 
-Ale byłam wtedy gówniarą. Aby nie iść do szkoły to siedziałam z młodą, a wtedy to jego żona była chora w szpitalu to musiałam mu pomóc 
-Dobrze, zostawmy ten temat w spokoju idziemy do domu na nogach czy dzwonimy po taksówkę 
-Może się przejdziemy?-zapytałam 
-Okej 
Po godzinie byliśmy w domu. Zjedliśmy kilka truskawek i poszliśmy spać. Następnego dnia jak co dziennie Cristiano pojechał na trening, a ja leżałam w łóżku i myślałam, aż mąż nie wrócił. Wyciągnął mnie siłą z łóżeczka i poszliśmy robić obiad. W efekcie mieliśmy co jeść, ale co sprzątać też. Cała kuchnie w mące i ryżu. On rzucał mnie ryżem, a ja go mąką ziemniaczaną mamy śnieg sztuczny w kuchni na podłodze.
Dni mijały bardzo szybko i nawet nie zauważyliśmy, a staliśmy na lotnisku. Cristiano z drużyną opuszczali Hiszpanię, a ja z łzami w oczach czekałam aż odlecą. Miałam lecieć do Polski do brata i jego żony oraz do drugiego i trzeciego brata odwiedzić ich, ale zaszła mała zmiana i muszę być gdzieś indziej w tym czasie.
Pojechałam do domu spakowałam rzeczy i czekałam, aż przyjedzie mama po klucze. Kiedy już się doczekałam wzięłam taksówkę i pojechałam na lotnisko,a stamtąd leciałam do Bułgarii gdzie ma odbyć się mecz. Cristiano zostawił bilety dla strefy vip, ale nikt nie miał zamiaru ich wykorzystać więc sobie leżały na komodzie i mi się przydadzą. Otóż mam zamiar uszczęśliwić Crisa i to bardzo. Po kilku godzinach wysiadłam z samolotu i zastanawiałam się do jakiego hotelu oni pojechali? Cholera jak przyjadę do tego samego to klops. Postanowiłam zaryzykować. Spytałam taksówkarza czy nie wie gdzie przebywają królewscy oczywiście wiedział, więc poprosiłam jak najdalej od nich. Kierowca się zdziwił był zapewne myśli, że poproszę aby tam mnie właśnie zawiózł, a ja poprosiłam hotel daleko od nich. Mój plan musiał wypalić, aby był oryginalny co nie :)
Następnego dnia rano nie miałam za wesołej sytuacji. Jak od kilku dni wymiotowałam no ale w moim stanie to podobno normalne. Przebrałam się i zastanawiałam się czy jest sens jechać tak szybko na stadion. Postanowiłam się pomalować i przebrać, ubrałam bardziej luźny strój. Makijaż też był delikatny gdyby coś.
Zajechałam na stadion i nie mogłam uwierzyć. Niby to mecz wyjazdowy na posesji innej drużyny i powinno być więcej kibiców gospodarzy, a co trzecia koszulka to nazwisko "Ronaldo" a co czwarta to " Ramos" Kurdę naprawdę czuję się jak w Hiszpanii i podoba mi się to. 
Mecz się zaczął, Cristiano patrzał w moją stronę, ale chyba mnie nie zauważył, albo nie chciał zauważyć,,,,nie raczej to pierwsze 
W połowie pierwszej połowy gospodarze strzelili bramkę, byłam zła, ale tłum kibiców jednoznacznie 
wskazywał na Real. Większość trybun zajmowali właśnie nasi kibice. Nagle poczułam, że ktoś mi się przygląda i to był bramkarz Realu Iker. Pomachałam mu i już wiedziałam, że zaraz wszyscy będą patrzeć na mnie 
Nie myliłam się po kilku chwila wzrokiem odszukał mnie Karim, a następnie Marcelo. Zaraz za nim poszła reszta drużyny i w tym mój mąż. Patrzał tak chyba z dwie minuty i był pewien chyba, że ma zwidy. Dopiero kiedy Karim podszedł i go walnął za co sędzia chciał mu dać żółtą kartkę to się opamiętał 
Pod koniec pierwszej połowy Cristiano wdrapał się na trybuny ale oczywiście te strzeżone i przytulił mnie 
-Myślałem, że będziesz w Polsce
-Miałam taki zamiar, ale muszę ci coś ważnego powiedzieć
-Co się stało? Kochanie jakaś smutna jesteś- chciałam go troszkę podenerwować, bo potem będzie się bardziej cieszył 
-Wiesz, że cię kocham ale
-Co ale? Co jest grane?
- Nasze relacje się troszeczkę pokomplikowały i trochę wszystko się zmieni 
-Co się do cholery zmieni- piłkarz już był wystraszony i posmutniał 
-Cristiano bo ja -spuściłam głowę, a on miał już najgorszy scenariusz w głowie 
-Zdradziłaś mnie?- Uśmiechnęłam się lekko i podniosłam głowę do góry 
-Jestem w ciąży, chciałam trochę popsuć ci nerwy kochanie 
-Słucham ? Czyli.....czekaj chwila stop. Jesteś w ciąży? Ze mną?
-Nie kurwa z sąsiadem 
-Będę ojcem? Będę ojcem! Cholera muszę powiedzieć chłopakom, - piłkarz zszedł kawałem po czym się wrócił i pocałował na szybko żonę i pobiegł do szatni 
-On zwariował-powiedziałam sama do siebie- Będę miała dwa bobasy hura-powiedziałam i usiadłam. Cristiano+dziecko= 2 dzieci. No nic kocham ich to jakoś przeżyję, najwyżej mamusi podrzucę :D
**
Biegłem szybko do szatni i cieszyłem się jak małe dziecko. Kurwa będę ojcem, będę miał małego bobasa
Otworzyłem drzwi i kogoś walnąłem, oo trenera to dobrze, że on oberwał a nie jakiś piłkarz 
-Nie uwierzycie!-krzyknąłem 
-Ała, uwierz, że nie uwierzę- trener podniósł się z ziemi i rozcierał obolałe miejsce jak nic będzie miał siniaka na pół czoła. 
-Zgubiłeś się i szukałeś drogi?-zapytał Pepe
-Kinga
-Tak wiemy jest tu Kinga, masz farta, bo jesteś jedynym facetem, który ma tak zajebistą żonę, która postanowiła dopingować męża w meczu- powiedział Marcelo i usiadł 
-Zamknij dziób i słuchaj. Kinga jest w ciąży będę ojcem!!
-Kurwa będę wujkiem-krzyknął Ramos i podniósł Crisa
-Puść mnie pedale - bronił się Portugalczyk 
-Będziesz ojcem, gratulacje- Iker wyściskał kumpla a trener patrzył na wszystko z szeroko otwartymi oczyma.
-Zastanawiam się czy Kinga da radę z dwójką dzieci 
-To my będziemy mieć bliźniaki>?- zdziwił się piłkarz
-Nie wiem, ale Ty też jesteś dużym bobasem więc cię też wliczam. No chłopcy koniec przerwy na boisko. Miałem wam powiedzieć co poprawić, ale chyba Ronaldo dał wam wystarczający powód do strzelania goli. Jest tylko jedna osoba która ma zakaz strzelania 
-Kto?-zdziwił się Casillas 
-Ty baranie! Masz bronić bramki jak swojego dziewictwa 
-O cholera to ja lepiej dziś się postaram 
-Noo 
-Bo jeszcze wyjdzie, że go nie mam i siara będzie - zaśmiał się bramkarz i wyszedł na murawę. 
Mecz pełen emocji. Ale udało nam się wyrównać jest 1:1 Karim się postarał i ładnie podaną piłkę od Crisa wpakował do siatki 
-Iker też pięknie bronił bramki i kiedy obronił piłkę nie do odebrania wygiął się w dziwny sposób 
Zdziwiłam się o co mu chodzi ale jak posłał mi buziaka to wiedziała, że łączy się ze mną w bólu. Matoł jeden. Ale dość oryginalnie to pokazał. Chwilę później Di Maria posłała ładną piłkę Crisowi i maszynka do goli wyprodukowała gola. Mąż wziął piłkę i wsadził sobie pod koszulkę przebiegł pół boiska, aby przesyłać mi buziaki. Teraz to już wszyscy znają gest Ikera  i wiedzą co miał na myśli wyginając się łuk. Po meczu Cristiano stał na murawie i tłumaczył się z reakcji po strzelonym golu 
-Co oznaczał gest, który wykonałeś po strzelonym golu?
-To był gol z dedykacją dla mojej żony, która jest w ciąży,  nie wiem czy zauważyłaś naszego bramkarza, który pokazał jej, że też cieszy się z tego faktu i chyba chciał ją uświadomić jak będzie chodziła 
-Gratulacje i nie możemy się już doczekać twojego pierwszego dziecka chyba tak bardzo jak Ty 
-Szczerze to dowiedziałem się w drugiej połowie, że zostanę ojcem i bardzo się cieszę. 
-Macie wybrane imiona ? 
-Nie nie mamy, ale jestem pewien, a raczej na to liczę, że ojcem chrzestnym zostanie Iker to mój największy przyjaciel i będę go o to błagał.
-W takim razie trzymamy kciuki za to, aby się zgodził i życzymy wszystkiego dobrego 
-Dziękuję

piątek, 25 października 2013

7 Mecz

Po treningu Marcelo zawiózł mnie do Kingi do salonu po drodze marudził i nie uwierzycie on na prawdę kupił tę kasę :O Czekałem przed budynkiem z 20 minut, aż nauczy się tego obsługiwać, ale czego nie robi się dla przyjaciela
-Cholera mnie bierze, po chuj Ty to kupiłeś 
-O już drukuję się, ale czad. Od dziś wszystkim wystawiam rachunek za przejazd - jarał się Marcelo 
-Dawaj to gówno- wziąłem bilecik od kumpla wyszedłem z samochodu i momentalnie wróciłem 
-Marcelo debilu tu jest napisane, że mam ci zapłacić 150 €
-No, a co Ty sobie myślisz? To porządna firma przewozowa. I patrz jakie ekskluzywne autko :D Prosto z salonu. Nie musisz dziś płacić. Jutro też będę cię widział to się upomnę.
-Ty serio gadasz?
-Za kierowcę się nie uczyłem więc darmowym nie będę. O poczekaj kolega dzwoni.
Tak Sergio?
Oczywiście, że cię zawiozę, nie ma problemu
Gdzie jesteś?
Okej to ja szybciutko po ciebie jadę 
Ronaldo wybacz, ale ma klienta Do jutra. Wypocznij, bo musisz strzelić kilka bramek 

 Przecież za piłkarza też się nie uczył, a nim jest. Ohh ten Marcelo. Gdyby nie on moje życie byłoby normalne. Właśnie wchodzę do salonu i boję się co tam zastanę. Zawsze przed pokazem jest taki burdel, że masakra.
-Cześć dziewczyny- przywitałem się z przyjaciółkami i koleżankami Kingi 
-Cześć kochanie- żona podeszła do męża i złożyła namiętny pocałunek na jego ustach 
-Jak wam idzie-zapytałem
-Dobrze, a co u ciebie?-zapytała żona
-Nie uwierzysz co Marcelo zrobił
-Zwinął ci żel?
-Co Wy macie takiego fioła na punkcie mojego żelu?
-Nic, żartuję mów co zrobił
-Wystawił mi rachunek za przejazd
-Ale jak?-zdziwiła sie
-Proszę-podałem jej rachunek a ona popatrzyła jak na cyborga
-150€? On oszalał
-To porządne auto prosto z salonu
-To trzeba to ogłosić światu jego fanki pewnie będą szalały z radości, że będą mogły przejechać się z Marcelo. Chociaż mógłby im spuścić.
-Sergio będzie kolejnym klientem
-Ha ha ten to da mu popalić jak wystawi rachunek
-No :) Za ile kończysz ?-zmieniłem temat 
-Jeszcze dwadzieścia minut i kończę 
-Niezły bałagan tu macie 
-Pilnuj swojej piłki dobra :)
Siadłem na krześle na przeciwko żony i ciekaw byłem co powiedział jej lekarz. W końcu planujemy dziecko i powinienem być obecny przy tej rozmowie 
-Kochanie co mówił lekarz? Przepraszam, że nie pojechałem z tobą 
-Nic nie szkodzi, bo i tak nie byłam 
-Kinguś jesteś chora? -zapytała Natasza
-Nic mi nie jest. 
-Tak mówisz, a potem chodzisz blada jak ściana i mdlejesz nam tu 
-Jak to mdleje?-zapytałem zaniepokojony 
-A to nic ci nie mówiła?
-No nie-prawie krzyknąłem 
-Cristiano nic ci nie mówiłam, bo to było raz i już wszystko okej. Dawno to było 
-Ale ja chcę wiedzieć takie rzeczy! Jestem twoim mężem i się martwię do cholery.
-Przepraszam od dziś o każdym moim wyjściu do kibla będziesz informowany 
-Bardzo się cieszę 
Dziewczyna tylko przewróciła oczami i wróciła do pracy 
-Kinga ! O cześć Cris 
-Nie krzycz na moją żonę -powiedział chłopak siedzący na krześle i opierający głowę o biurko tak, że patrzał na ziemię i wyglądaj jakby spał 
-Przepraszam proszę pana. Kochana ten koleś od dodatków, albo jest głuchy, albo tępy albo niedorozwinięty 
-Dlaczego?
-Bo proszę go już drugi tydzień, aby nam to wszystko przywiózł i codziennie słyszę tą samą gadkę "jutro wszystko będzie na miejscu"
-Och zaraz się tym zajmę 
-Daj ja zadzwonię-zgłosił się Ronaldo i już wszyscy wiedzieli, że jeszcze dziś dodatki będą na miejscu 
Dzień dobry z tej strony Cristiano Ronaldo
Tak tak, ja dzwonie w sprawie dodatków, moja żona miała je dostać już jakiś czas temu 
Tak 
Tak
-Kinga Aveiro 
K-I-N-G-A 
-Tak Aveiro 
Tyle, że za 2 dni jest pokaz więc albo dziś pan przywozi, albo dziękujemy i znajdziemy kogoś innego.
Myśli pan, że nie znajdę? 
:) Pan chyba nie wie kim ja jestem, jedno ogłoszenie i mam tyle chętnych firm, że głowa boli
-Za dwie godziny będą? 
To super jeśli nie dojadą to proszę się nie fatygować już 
O o 20% zniżki jak miło dziękujemy i czekamy na kogoś z państwa firmy. Do widzenia 
-Proszę- oddałem żonie komórkę a ta patrzyła jak na jakiegoś kosmitę 
-Kochanie mogę cię zatrudnić od reklamy i załatwiania beznadziejnych spraw ?
-Oczywiście, że nie. Ja jestem tylko piłkarzem i nie mam zamiaru brać dodatkowych godzin. Moja żona by się na to nie zgodziła, a kochanka? Nie miałbym wcale dla niej czasu- z ledwością dokończyłem zdanie, a już oberwałem poduszką, jakimś materiałem i kapeluszem 
-Ładny kapelusz jak wyglądam?
-Okropnie- powiedziała moja małżonka 
-Uśmiechnij się i zejdź z tego tła- poradziła Anka, która właśnie weszła do Salonu 
-Cześć Aniu
-Cześć Ronaldo- dziewczyna podeszła dała całusa w policzek mężczyźnie, a następnie pochyliła się i dała buziaka przyjaciółce 
-Co Ty tak szybko tu?-zapytała Kinga 
-A tak jakoś przypomniało mi się, że tu pracuję
-Lepiej późno niż wcale- zaśmiała się Natasza i przywitała się z koleżanką 
-Nie uwierzycie kogo widziałam jak tu szłam 
-No dajesz-zaciekawiła się Kinga 
-Jakiegoś przystojnego aktora, piłkarza?-dopytywał Ronaldo 
-Winę, szła w stronę kina 
-Co? To ona jeszcze żyję? -zapytałem 
-Cristiano weź przestań- pouczyła go ukochana 
-Nie cierpię  tej kobiety. Chciała mi życie zniszczyć. 
-Ale na szczęście nie zniszczyła i z tego się ciesz. -pogroziłam mężowi i poszłam odebrać telefon 
-Ale nerwowa- powiedziała Natasza i zajęła jej miejsce 
Po chwili kobieta wróciła wyraźnie zadowolona i szczęśliwa 
-Co się tak szczerzysz>?
-Natasza wpierdolę ci-pogroziłam przyjaciółce -Zaraz przyjedzie pan z dodatkami więc wy to odbierzecie, a ja idę z mężusiem na obiadek i do domku. Paa 
-No ej noo!!- krzyknęły zarówno przyjaciółki jak i koleżanki 
-Muszę się nacieszyć mężulkiem, bo za niedługo wyjeżdża i co wtedy zrobię ?
-No dobra idźcie zakochańce wstrętne -powiedziała Natasza i zaczęła grać na komputerze 
Ta to ma życie. Cały czas komputer
**
Chwilę później 
-Kochanie nie spinaj się tak. Jesteś osobą publiczną to logiczne, że wszędzie cię rozpoznają 
-Ale no bez jaj, aby pół godziny blokować mi samochód? Kochanie ja rozumiem, że jestem przystojny,ale te baba przyprawiają mnie o migrenę 
-Niektóre nawet ładne były 
-Taa strasznie - , -  Sergio dzwoni ha ha ciekawe ile go skasował 
-Cris to Ty?
-Nie kochanka 
-Nie wydurniaj się ja tu zaraz kogoś zamorduję 
-Co się stało bracie ?
-Marcelo nam kurwa zbzikował. Odbiło mu już kompletnie. Ja wiem, ze on psychicznie chory, ale teraz jest już naprawdę źle
-Co się stało, albo dobra niech zgadnę skasował cię za podwiezienie do domu?
-I to ile!
-Mi wystawił rachunek na 150€
-Ja dostałem dwa
-Dlaczego dwa
-Bo jak drukował to przez przypadek nacisnął jeszcze raz i powiedział, że on jest ekologiczny i nie będzie niszczył papieru i kazał mi zapłacić za dwa i pojechał w chuj 
-I masz 300 zapłacić 
-400 Jechałem dalej chyba niż Ty 
-To żeś zaszalał 
-Przecież miesiąc jazdy to ponad 12 tyś
-Szybko mu się zwróci te auto 
-Kończę idę go zamordować 
-A gdzie Ty jesteś 
-Idę do domu, jestem obok twojego teraz, bo Marcelo miał klienta kolejnego i wysadził mnie na końcu drogi 
-Ha ha ten to jest pomigany. Dobra stary kończę, bo obiad mam narka 
-Cześć 

Zamówiliśmy obiadek, właściwie to Cris coś zamówił jak zawsze, ja godzinami wybierałabym co bym zjadła, a mój mąż zawsze wybierze coś dobrego i tak było i tym razem. Po obiadku postanowiliśmy trochę poleniuchować. Pojechaliśmy do domu i położyliśmy się spać. Właściwie to mieliśmy zamiar spać, ale jakoś z chwilą wejścia do łóżka odechciało nam się. Robiliśmy co innego
Już sobie myślicie bóg wie co, a my grzecznie leżeliśmy i oglądaliśmy nasze wspólne zdjęcia. Na niektórych byliśmy sami, na innych z piłkarzami, a jeszcze inne to z rodzicami, albo z rodziną. Cristiano wziął do ręki zdjęcie z chrzcin mojej bratanicy i pokazał mi 
-Ładnie tu wyszliśmy- powiedział mężczyzna 
-Za malutką Sarą :) Za niedługo jak się uda to będziemy też mieć takiego bobasa w domciu :)
-Będę bardzo szczęśliwy, a wyobrażasz sobie minę Dolores?
- Na pewno pomyśli, że się nawaliłeś 
-Albo, że chcę ją nabrać 
-Ciekawe co powie jak potwierdzę 
-Dlaczego jak Ty potwierdzisz? Ja jej wytłumaczę, że zostanę ojcem 
-Och skarbie kocham cię wiesz?
-A myślisz, że ja ciebie nie?-
-Nie wiem -zgrywałam się 
-Kocham cię najmocniej na świecie i wszechświecie i będę cię kochał coraz mocniej. Za niedługo będę kochał naszą córeczkę prawię tak mocno jak ciebie 
-A dlaczego nie tak samo?
-Bo żonę mam jedną, a dzieci będę miał dużo. Dzieci to są efekty miłości dwojga ludzi, ale to właśnie dzięki kobiecie tej cudownej żonie one pojawiają się na świecie
-Ale czarujesz
Cristiano mnie pocałował, a ja byłam spragniona jego pieszczot......
Następny dzień MECZ
No więc dziś jest ten dzień. Real gra przeciwko Borussii Dortmund. Cristiano się lekko przejmował, ale ten najważniejszy przeciwko Barcelonie jest dopiero za dwa tygodnie. Jutro jest mój pokaz, dziś mecz. ochhhh ja nie wiem jak ja jeszcze funkcjonuje, że nie wspomnę o tym, że jeszcze siwych włosów nie dostałam. Każdy mecz bardzo przeżywam, może dlatego, że gra tam mój mąż i jak strzeli bramkę to dedukuje ją swojej żonie. Szczęściara z niej nie ma co :) Często dziękuję bogu, że  poznałam go i Marcelo bo to dzięki niemu się poznaliśmy. Pamiętam, że miałam duże problemy za nie wywiązanie się z umowy, ale projektant jak usłyszał, ze w ramach przeprosin zorganizuje sesję z piłkarzami realu to był w niebie i jeszcze dostałam premię za włączanie się w działanie firmy..och tak to były czasy. Teraz sama jestem projektantką i wiem ile to pracy jest. Nie myślcie sobie, że porzuciłam modeling nic z tych rzeczy nadal kocham wychodzić na wybieg czy pozować w sesji. Chociaż ostatni przychodzą wszystkie, albo nago, albo w bieliźnie, na co pozwolić sobie nie mogę. Nigdy się nie rozebrałam i nie zrobię tego. Jak to będzie wyglądać jak nasze dziecko dorośnie i wszyscy koledzy czy koleżanki będą wiedzieć jak wygląda jego mama na go? No wstyd niesamowity. 
Pierwsza połowa dobiega końca i muszę przyznać, że grają jak ofiary losu. Nawet nie trzeba być wielkim znawcą aby to zauważyć.  Schodzę do szatni aby im przekazać kilka słów 
-A pani do kogo?-zapytał ochroniarz 
-Do Carla, trenera. Jestem Kinga Aveiro 
-To chyba do pana Ronaldo, bo ma pani identyfikator z tym nazwiskiem 
-Puści mnie pan czy nie?!!
-Spokojnie proszę - odsunął się, a drugi szedł za mną, abym czegoś przypadkiem nie zrobiła 
Weszłam do szatni jak jakiś bumerang 
-CZY WY DO KURWY NOGI UMIECIE GRAĆ?-Wydarłam się do piłkarzy i czekałam na ich reakcję, nawet trener był zdziwiony moim tonem 
-Gracie jak jakieś łamagi piłka wam ucieka gdzie chce, jedynym poważnym kolesiem jest ....
-Twój mąż tak wiemy -powiedział Sergio 
-On też gra jakby mu żona nie dała. Chodziło mi o waszego bramkarza. On jeden umie się skupić. Robią z wami co chcą! Dajecie im tyle miejsca, że ja w szpilkach przeciwko wam bym wygrała!
-Ronaldo skup się, bo w domu dostaniesz taki trening, że zobaczysz co to znaczy być zmęczonym!
Marcelo weź nie kop tej piłki na trybuny bo tam słupków nie ma. Sergio a Ty przestań symulować i nie znęcaj się na nich, grają jak ciamajda z smerfów więc jeśli się skupicie to wygracie!!
Trener nic nie powiedział tylko podszedł i podał mi rękę 
-Coś się stało?
-Jestem wzruszony
-Słucham 
-Ja sił nie miałem aby im dogadać, a Ty zrobiłaś to o niebo lepiej. Ronaldo ma żonę z prawdziwym pazurem
-Trener się tu nie rozkleja tylko im przemówi do rozumu. Zostawiłam chłopaków i wyszłam na korytarz zakręciło mi się w głowie, ale to pewnie od tego smrodu 
-Ronaldo twoja żona jest prawdziwą boginią 
-Chyba pyskulą--powiedział chłopak i przebrał koszulkę 
-Cris tylko pozazdrościć takiej kobiety. Takie małżeństwo to tylko na filmach w dzisiejszych czasach chłopie -powiedział trener i wyszedł z szatni 

-Ooo a Ty jeszcze nie wyszłaś na trybuny?
-Nie chcę im życzyć powodzenia
-Jak skończysz to proszę cię przyjdź na ławkę rezerwowych tam posiedzimy i pogadamy 
-Chyba pooglądamy mecz trenerze 
-To też kochana-powiedział i poszedł na murawę 

- Chłopaki proszę skupcie się i jak wygracie każdy dostanie ode mnie buziaka w policzek 
-Nie wyrażam zgody-krzyknął  Ronaldo 
-A Ty dostaniesz nagrodę w domu-powiedziałam do męża i poszłam zająć miejsce obok trenera.
-Ja ci chyba zaproponuję prace- zwrócił się trener do mnie 
-Dlaczego?
-Widzisz jak oni grają? To jest cudowne, po prostu grają jak jak...no kurde nie wiem do kogo ich porównać. Po prostu świetnie im idzie 
-Oby strzelili jeszcze jednego gola
-Mamy już 3 jest dobrze
-Ronaldo,Bale,Ronaldo
-Bo on tu jest od strzelania 
-A nie uważasz, że on już jest nudny? Tylko strzela i strzela. Ostatnio w każdym meczu musi mieć gola -zaśmiałam się na co trener mnie skarał ostrym spojrzeniem 
-Nie chcę wiedzieć dlaczego Ronaldo strzela, ale kocham go za to. Jest najlepszym co mnie w życiu spotkało, jeszcze nikogo takiego nie trenowałem 
-Hej hej on należy do mnie proszę pana i go nie oddam 
GOLLLLLLLLLLLLL
-No i co narobiłeś? Przez ciebie nie widziałam gola 
-Marcelo trafił, a Cris ma asystę 
Mecz zakończył się 4-1 Dla nas oczywiście i zgodnie z obietnicą po meczu ustawił się rząd piłkarzy po swoją nagrodę. Podeszłam do każdego i dałam buziaka w policzek nagle wszyscy podnieśli bluzki do góry i na drugich koszuleczkach mieli napisane po  litery hasło wyszło " KINGA KOCHAMY CIĘ " A mój mąż miał " Ale ja najbardziej i data naszego ślubu 18,06,2006"
Byłam w szoku nie wiedziałam co mam zrobić. Kamera zbliżyła moją twarz a ja tylko krzyknęłam 
-KOCHAM WAS KRÓLEWSCY !!
Podeszłam do męża i zaczęłam go całować, ten głupek wziął mnie na ręce i tak trzymał :)
Pojechaliśmy do domu, bo Crisowi nie chciało się imprezować. Za to w sypialni to na imprezę nam się wzięło. Romantyczna piosenka taniec i wino dało o sobie znać.
______________________________________
W następnym rozdziale
-Pokaz mody. Nowa kolekcja Kingi
-Mecz wyjazdowy Crisa 
-Niespodzianka